Dawno, dawno temu kardyna ł z Perugii wysłał pewnego Itoiijd/a, by złożył wizytę u dziwnych Amerykanów. Stało się li i wkrótce po ich przybyciu. Ksiądz miał podówczas lat trzy-d/i«m<:i pięć i, jak szeptano, ukończył studia w Rzymie. Nie nwn>nł on wcale, by matka i żona, której imię brzmiało Caro-llnw, była brzydka. Wprost przeciwnie, stwierdził, że na swój Mi/iemski sposób jest bardzo piękna.
l <) pierwszą wizytę złożył ponad czterdzieści lat temu. Ame-lykmio zaprosili go do domu i poczęstowali sporządzonym jii/n/ siobie napojem. Jak się okazało, pogłoski były prawdzi-wu i no było to wino, lecz sok z winogron. Ksiądz opowiedział (iu/nio| mieszkańcom wioski, jak znakomity był jego smak, ale mim ino uwierzył, choć usłyszeli to z ust samego księdza.
l nichowny dowiedzia ł się wtedy, że Amerykanie nie są ka-iiiiiluuiii Nie chodzili do żadnego kościoła, nie zamierzali też l h mylne do kościoła swych dzieci ani wychowywać ich w duchu
jakiejkolwiek religii. Ksi ądz podejrzewał, że nie są w ogóle chrześcijanami, ale tą myślą nie podzielił się z nikim w wiosce.